sobota, 20 października 2012

Moja tajemnicza sąsiadka

Historia lubi się powtarzać niestety. Kiedy Zola uparcie krytykował Haussmanna i jego mocodawcę Napoleona III za to, co zrobili z Paryżem i jego mieszkańcami, zapewne nie przypuszczał, jak bardzo aktualne będą jego słowa po ponad 150 latach. To, co czytamy jako opowieści o odległej przeszłości, nadal pozostaje aktualne, zwłaszcza w mieście, którego dotyczy.

Kiedy mieszkałam w Paryżu, moją sąsiadką była pewna tajemnicza starsza pani. Bardzo elegancka, zawsze dyskretna. Mieszkała z mężem, który, z tego co pamiętam, bardzo chorował. Często rozmawiałyśmy, czuło się bijącą od niej życzliwość. Gdy urodził się Kajtek, co jakiś czas dostawałam od niej mały prezent dla niego. Mały, ale zawsze z najwyższej półki. Wiedziałam, że jest właścicielką butiku z biżuterią na rue Saint-Honoré, ale nigdy nie wchodziłyśmy na tematy dotyczące pracy, gawędziłyśmy o życiu, o dawnym Paryżu, o jej wspomnieniach z rue de Rivoli, przy której mieszkała od urodzenia, w pięknym apartamencie z oknami wychodzącymi na ogród Tuileries. Jednocześnie miało się wrażenie obcowania z kimś z innej epoki, ten niewymuszony szyk, piękny język i lekki dystans, od razu wymuszały szacunek i mobilizowały się do porzucenia francuskiego "z ulicy". Ileż ja się od niej nauczyłam!

Niedawno dowiedziałam się trochę więcej, bo trafiłam na artykuł La résistante de la place Vendôme. Nigdy bym nie pomyślała, że ta cudowna, miła dama (inne słowo do niej nie pasuje) tyle w życiu przeszła. Rzeczywiście, jak potwierdza to artykuł, wolała opowiadać o czasach powojennych. Tęsknię za nią, chciałam coś osobistego o niej napisać, ale nie przypuszczałam, że natrafię na taką historię. 



Walcząca z placu Vendôme

Starsza pani, Annette Barboza, usiłuje ratować swój butik z biżuterią o powierzchni 7 m2 stworzony przez jej ojca w 1928 roku. Ma ciężkiego przeciwnika, giganta LVHM*.





Jest perfekcyjna. Włosy zebrane w elegancki koczek, niebieskie przenikliwe spojrzenie, delikatny makijaż, długi naszyjnik. W wieku 80 lat, Annette Barboza, trzyma się prosto w każdych okolicznościach. W swoim miniaturowym butiku z biżuterią przetrwała prawie wiek. Te 7m² przy 356, rue Saint-Honoré, na rogu place Vendôme z jego wielkimi luksusowymi sklepami, to prawdziwa szkatułka na biżuterię, pełna skarbów z XVIII i XIX wieku - kamei z agatu i złota, pierścionków z kości słoniowej i turkusów. Tu czas się zatrzymał; tymczasem życie wokół biegnie swoim torem.

Ostatni butik w dawnym stylu

Place Vendôme, odgłosy remontu. Od ponad trzech miesięcy sklepik Annette Barboza jest ukryty za wielkimi drewnianymi palisadami. Zarząd zabytków historycznych nakazał właścicielom kamienic naprawę fasad i dachów. Właściciele starają się zminimalizować niedogodności spowodowane przez remont, ale nie są za niego w żaden sposób odpowiedzialni - dowiadujemy się od dyrekcji departamentu komunikacji w LVHM.

W oczekiwaniu na zakończenie prac remontowych butik pani Barboza został wymazany z pejzażu, a ona sama żyje w  przekonaniu, że nie jest już mile widziana w dzielnicy. Jeśli jej umowa najmu nie zostanie przedłużona na koniec roku, czego się obawia, ze ściśniętym sercem będzie musiała zamknąć interes. Ale Annette nie podda się tak łatwo. Nie boi się wystąpić przeciw gigantowi luksusu. "Od lat, sąsiadujący Guerlain, ma chrapkę na jej butik, a Louis Vuitton również chce otworzyć atelier jubilerskie na place Vendôme" - podkreśla Sara Chouraqui, adwokat Annette Barboza.
"Czuję się jak w grobowcu, to przykre" - stwierdza osiemdziesięcioletnia właścicielka - "Próbują mnie złamać. Dla nich to tylko 7m², dla mnie cała moja historia". LVMH oficjalnie   stanowczo zaprzecza , jakoby miał zamiar szkodzić pani Barboza. "Jeśli ona stąd odejdzie, zniknie  ostatni  sklep w starym stylu w tej dzielnicy. Zamknie się kolejna karta historii." - żałuje Fatiah Amer, zarządzająca pobliskiej Opera Gallery.

Annette Barboza nie było jeszcze na świecie, gdy jej ojciec Pierre Barboza, handlarz perłami, z pochodzenia Portugalczyk, kupił butik. Pewnego dnia, w 1928 roku, nabył piękną bransoletę ze szmaragdami. Wracając do domu, spotkał na placu Vendôme swojego przyjaciela, który właśnie został właścicielem sklepiku na rue Saint-Honoré. Barboza obejrzał i wymienił bransoletę na lokal.

Bolesna przeszłość

Rodzina Barboza mieszkała na rue de Rivoli, dwie ekspedientki królowały w sklepie. Ale podczas kryzysu, w roku 1933, również Odette Barboza, matka Annette, przychodziła tutaj do pracy. Przed wojną jej córka wolała w nim spędzać swój czas niż odrabiać lekcje.
W 1941 roku Bijouterie Barboza została oznaczona, jako "interes żydowski" i objęta nadzorem komisarza. Od 1942 roku Annette nosiła żółtą gwiazdę Dawida. Pewnego wieczoru, na oczach dziesięcioletniej dziewczynki, jej ojciec i szesnastoletni brat, zostali aresztowani w mieszkaniu przy rue de Rivoli. Deportowani do Auschwitz, już nigdy nie wrócili do domu. Annette nie chce wspominać tego okresu. To jej córka, Agnès, opowiada, jak babcia, Odette, odzyskała butik po wojnie. "Inès, jedna z ekspedientek, odkładała zarobione pieniądze i ryzykowała życiem pomagając Odette, ukrytej na prowincji. Dlatego ten butik jest tak ważny dla mojej mamy." Annette woli wspominać wyzwolenie i pokazuje zdjęcia żołnierzy amerykańskich, stojących w kolejce przed perfumerią Guerlain, sąsiadującą z Bijouterie Barboza.  Ta ostatnia staje na równi z wielkimi i szybko zyskuje klientelę wśród gwiazd i milionerów zaglądających do "złotego trójkąta"**. Annette zapamiętała zwłaszcza Jeana Anouilh'a. "Nazywał moją mamę Madame Perles. Słyszeliśmy także śmiech i śpiew Henri'ego Salvadora rozbrzmiewający na podwórku  kamienicy sąsiadującej z naszą. To był czas, gdy chodziliśmy myć biżuterię w fontannie na podwórku."

Catherine Deneuve, Audrey Tautou et Paul Mc Cartney

Agnès zaprzyjaźniła się ze słynną pieśniarką Barbarą: "Przychodziła tu aż do samego końca. To były wzruszające wizyty." Dzisiaj Catherine Deneuve, Carole Bouquet, Inès de la Fressange, Valérie Lemercier, Clotilde Courau czy Audrey Tautou wspominają często Bijouterie Barboza jako jedno ze swoich ulubionych miejsc. I sir Paul Mc Cartney pojawia się tu dwa razy w roku. "To adres historyczny"- potwierdza jubiler Jean Vendome -  Reprezentujący savoir-faire  który zanika. Chcą tu zrobić dzielnicę słynnych marek, w ten sposób place Vendôme straci swoją duszę."

Adeline Fleury - Le Journal du dimanche - 12 mai 2012

Biżuteria z butiku Barboza została wypożyczona do serialu nakręconego na podstawie W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta. Zdjęcia można obejrzeć tutaj:





*Louis Vuitton Moët Hennessy - francuski koncern, właściciel, między innymi, takich marek jak Louis Vuitton, Céline, Loewe, Fendi, Donna Karan, Berluti, Givenchy, Marc Jacobs, Kenzo, Sephora, La Samaritaine, Le Bon Marché, Christian Dior Perfums, Givenchy Perfums, Guerlain, Kenzo Perfums, Moët & Chandon, Dom Perignon, Mercier, Veuve Clicquot-Ponsardin oraz Belvedere i Chopin!

** Złoty trójkąt - Le Triangle d'or - część ósmej dzielnicy Paryża, zamieszkana przez najbogatszych, gdzie znajdują się najbardziej ekskluzywne sklepy, restauracje i inne lokale usługowe

10 komentarzy:

  1. Niezwykła historia. Piękna i dzielna starsza pani. Godna podziwu. Takich ludzi to się powinno objąć ochroną prawną jako zabytki kultury, a nie rzucać im kłody pod nogi.
    Fajnie, że przedstawiłaś tę sprawę, bo mało ludzi teraz czyta po francusku (większość tylko po angielsku, niektórzy jeszcze potrafią odcyfrować ruskie bukwy, ja też:) i w zasadzie bardzo mało dziś wiemy o Francji współczesnej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od razu mi się przypomniał "Wieśniak Paryski" Aragona, z jego opisem sklepów i biur w Pasażu Opery, za chwilę mającym ustąpić buldożerom... tutaj buldożerem jest koncern, wielka marka... cóż znaczy mały sklepik, choćby i ze stuletnią tradycją...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa i niezwykła opowieść. Historia zatacza koła. Dzieje się tak niestety wszędzie. Ciekawa jestem, czy uda się ochronić tradycję. Sprawdzę to podczas kolejnego we Francji pobytu. Mieszkanie przy Rue Rivoli z widokiem na ogrody Tuleryjskie - czyż może być coś piękniejszego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żałuję, że nie poznałam jej lepiej, kiedy miałam ku temu okazję. Przez tyle lat mijałyśmy się na korytarzu, uśmiechałyśmy do siebie, rozmawiałyśmy, a ja tak mało o niej wiem. Przypadkowo trafiłam na ten artykuł, szukając zdjęć jej sklepu do wpisu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Giganty wypierają z krajobrazu to co było piękne, wypierają przeszłość zastępując ją byle jaką , hałaśliwą teraźniejszością. Aż żal.))

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy oczekiwana książka też jest w takim cudnym wspominkowym tonie? Poluję na "szczęśliwe godziny" w empiku, ale na razie nieskutecznie. Tęsknota za Paryżem narasta...

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia jak z filmu. Oby tylko zakończyła się happyendem. A co do uczucia obcowania z kimś z innej epoki - też to kiedyś poczułam. Podczas mojej wizyty moją koleżankę odwiedziła taka jedna przyszywana babcia. Kobieta pewnie już po 90-tce. Mogłam siedzieć i słuchać jej w nieskończoność. Zachwycił mnie jej przedwojenny piękny akcent. Naoglądałam się filmów z lat 30-tych, a ona była jakby żywcem z nich wyjęta. To "ł" jak "l" - coś pięknego! I ten sposób bycia, zachowanie. Przepraszam, że znów rozpisałam się nie na temat, ale jakoś tak mi się przypomniało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię, kiedy piszesz, zwłaszcza nie na temat:)

      Usuń
  8. Z tego posta wyłuskałam zdanie "Kiedy mieszkałam w Paryżu" ... i odpadłam:) Kocham to miasto od pierwszego wjerzenia, krótki romans wystarczył mi, aby było ono miejscem, do którego jadę bez mrugnięcia okiem.

    ...aaa tak, akt odwagi z mojej strony - przeglądam cały blog!!! boję się objętości koszyka po tej wizycie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się złożyło :) Spędziłam tam dziesięć lat, wróciłam w 2009 roku. Chyba na stałe, ale kto wie:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...