piątek, 5 października 2012

Niebieskie rajstopki

Kupiłam wreszcie najnowszy numer Książek z niebieściutką Masłowską na okładce. Ach te rajstopki,  osobiście noszę tylko czarne, ale jeśli ktoś lubi, czemu nie:) Masłowska jest oczywiście i w środku, bo wiadomo, cała intelektualnie wyrobiona Polska czeka na jej nową wymęczoną powieść, którą już okrzyknięto genialną, mimo że czytali tylko specjaliści od okrzykiwania książek genialnymi. Wierzę oczywiście, że tak będzie, bo Masłowską jako człowieka lubię, za książkami nie przepadam, ale to nie moja bajka, ona pisze o świecie, który jest mi obcy, więc trudno mi się wypowiadać, czy ma rację, czy nie. Z drugiej strony Wojnę... czytałam po francusku jako Polococktail Party i jakoś się zraziłam, bo ni w pięć ni w dziewięć czytać to po francusku. Ale inteligentna z niej babeczka, więc niech jej się wiedzie z książką jak najlepiej. Wywiad z DM mi się podobał, ale były dużo ciekawsze rzeczy.




Świetny artykuł o Susan Sontag, dobry wywiad z Rushdim. Ale mnie jak zwykle przyciągnął tekst Marka Bieńczyka (Książka twarzy), który pisze najczęściej o klimatach francuskich i pisze rewelacyjnie. Tym razem tekst jest dość ostry, ale bliski moim własnym poglądom, więc się cieszę bardzo, że ktoś tak mądrze napisał o tym, co mnie samą mocno bolało w czasie pobytu we Francji. W Za co nie lubię Francuzów Bieńczyk zajął się sprawą pisarzy, którzy kolaborowali z  Niemcami w czasie II wojny światowej. 

"Chciałbym perfidnie, żeby Francuzi poczuli się pobrudzeni. Żeby życie przestało im aż tak smakować, te ich wina i sery z niepokalanej własnej ziemi."

Temat we Francji zręcznie przemilczany albo, jak również wspomina autor, przykrywany zrzucaniem winy na innych. Sama nie raz aż trzęsłam się z bezsilnej złości, gdy atakowano mnie za to, ze jestem z kraju, w którym jest Auschwitz... Jeden kumpel odmówił mi nawet przyjazdu do Polski, gdzie wymordowano jego rodzinę. Nie ważne było dla niego poznanie okoliczności. Schemat Auschwitz - Polska - Polacy mordercy doskonale funkcjonuje nad Sekwaną. Więc ja, że jak może, przecież sam żyje w kraju kolaborantów! Wydęcie warg, wzruszenie ramion i koniec dyskusji. Powiedziałam mu wtedy, że to jest ich druga kolaboracja z Niemcami, że ciągle z nimi trzymają wymazując ich rolę w Holocauście. A on mi na to, że musieliśmy się zgodzić, żeby na naszym terytorium wybudowano obozy zagłady! I dyskutuj człowieku. Dlatego doskonale rozumiem perfidię z jaką w artykule wymienione są nazwiska wielkich francuskich pisarzy i artystów o niejednoznacznej postawie. Zwłaszcza tych, na pozór nie kojarzących się źle. Tłumaczę właśnie artykuł Bieńczyka, bo mam zamiar go wysłać paru znajomym. Niech wiedzą. Tym bardziej, że nie napisał tego jakiś zaślepiony z nienawiści człowiek, który szuka dziury w całym, ale osoba znająca Francję i jej kulturę, jak rzadko kto. Kto mnie zna, wie, że jestem frankofilką, ale nie bezkrytyczną:)



Jest oczywiście (nawet Książki uległy, ech) recenzja Greya. Miażdżąca, ale jest. I jest też streszczenie wszystkich trzech tomów, które z dziką przyjemnością zamieszczam poniżej. Wystarczy w zupełności. O róg mi się zagiął, więc będzie nieco tajemnicy i dreszczyku emocji:)




Na koniec wrzucam jeszcze spis treści na zaostrzenie apetytu






7 komentarzy:

  1. jadę do kraju na jeden dzień i mam nadzieję kupić. Interesuje mnie z audiobookiem, bo chociaż mam książkę papierową, głos Szczygła w jego tekstach nie do przecenienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie oczywiście z audiobookiem nie było, bo kto by kupił, cieszę się, że w ogóle jeden kiosk sprowadza kilka egzemplarzy. Z trzy chyba...

      Usuń
  2. A do co Masłowskiej - zgadzam się (co za siurpryza :-)
    Nie znam świata, o którym pisze i jakoś wcale nie mam ochoty poznawać. Wiem, że może powinnam, ale nie przebrnęłam przez jedną, do drugiej się zmusić nie mogłam, chociaż słuchać jej lubię. Ale widzieć i słuchać nie, w ostatnim programie Hala Odlotów było jej dużo, mówiła patrząc w powietrze albo gdzieś na boki, kiedy inni mówili, nie wiadomo było, czy się zgadza, czy nabija, bo z półuśmiechem łypała na rozmówców. Świadomie napisałam łypała. Nie patrzyła, nie spoglądała, a łypała, lekko bokiem do tego. Kojarzy mi się to z niepewnością i chociaż wygląda na to, że poglądy ma ugruntowane, to jednak sprawia wrażenie nieposkładanej wewnętrznie. Co mnie zawsze u rozmówcy smuci i niepokoi jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieposkładana ona jest na pewno, taki los artystów, ale ja jej układać nie będę:) Chętnych do rozkładania i składania Masłowskiej jest tylu, że na pewno zrobią to lepiej:)

      Usuń
  3. Dla mnie za małe literki (piszę o streszczeniu trzech tomów, kliknęłam oczywiście w powiększenie), więc całość pozostanie tajemnicą. Trudno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można kliknąć na obrazek - otwórz link w nowej karcie, wtedy otworzy się sama ilustracja, pojawi się lupa i wtedy można powiększać ile się che i czytać:)

      Usuń
    2. Och, dzięki, to mnie uratowało :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...