środa, 7 listopada 2012

Tajemnica paryskiego apartamentu

Dawno, dawno temu... Tak trzeba zacząć, bo historia, którą opowiem jest bajkowa i niesamowita. Dotyczy mojej imienniczki, która żyła w Paryżu sto lat temu. W 2010 roku zmarła na francuskiej prowincji pewna starsza dama. Nic o niej nie wiemy i nie ona jest naszą bohaterką, choć to ona strzegła przez całe życie rodzinnej tajemnicy.

Starsza pani umiera, a jej spadkobiercy dowiadują się, że była właścicielką paryskiego apartamentu. Za Paryżem nie przepadają, wolą swoją prowincję, więc bez oglądania nawet, zlecają sprzedaż mieszkania i wszystkich ruchomości specjalistom. Specjaliści weszli do apartamentu i oniemieli z zachwytu. Wystrój z początków XX wieku, piękne przedmioty, stylowe meble i portret kobiety autorstwa Giovanniego Boldiniego, słynnego malarza-portrecisty, nigdzie do tej pory niesklasyfikowany. Przedstawia młodą, śliczną kobietę w różowej muślinowej sukni, zalotnie odsłaniającej ramię. To babka zmarłej właścicielki, Marthe de  Florian. Naprawdę nazywała się Mathilde Baugiron i do niej kiedyś należało to wszystko. Na tym obrazie ma 24 lata, jest rok 1898, a Marthe znajduje się u szczytu popularności, choć raczej nie aktorskiej, bo wzmianek w rocznikach teatralnych znalazłam zaledwie kilka. Za to kolekcjonowała wpływowych przyjaciół i protektorów, bo należała do tak zwanych demi-mondaines, co można przetłumaczyć, jako kobieta z półświatka, choć  był to półświatek bardzo elegancki, pozostający w ścisłym (!) związku z wyższymi sferami.  Wizytówki z ważnymi nazwiskami również znaleziono na miejscu: Georges Clemenceau, Paul Doumer czy Pierre Waldeck-Rousseau na pewno byli wielbicielami jej talentu;) Odkryto też bogatą korespondencję, starannie przechowaną. Listy od różnych panów przewiązane były wstążkami o różnych kolorach. Założę się, że są bardzo interesujące!



Nikt nie wszedł tutaj od ponad siedemdziesięciu lat, kiedy to ówcześni mieszkańcy uciekli z Paryża przed wkraczającymi do miasta wojskami niemieckimi. Nigdy już tu nie wrócili. Nie wiadomo dlaczego tak się stało. Właścicielka przez te lata regularnie płaciła wszystkie rachunki i tyle. Na francuskich stronach trwają poszukiwania potomków Marthe, podobno miała syna Henri'ego, a on był ojcem Solange Baugiron (owej wnuczki), zmarłej w 2010 roku w wieku 91 lat. Ale to jak do tej pory jedynie niepotwierdzone przypuszczenia.







Portret Marthe został sprzedany na aukcji za ponad dwa miliony euro. Natomiast  sekret zamkniętego mieszkania, którego przez siedemdziesiąt lat nikt nie odwiedzał, nadal pozostaje niewyjaśniony. Wspomniałam o tej historii w książce o Paryżu, mieście pełnym nieodkrytych tajemnic.

A apartament i jego piękna właścicielka sprzed stu lat już inspirują. Gwyneth jako Marthe de Florian.





4 komentarze:

  1. Niezwykle interesująca historia.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia brzmi jak początek dobrej, starej powieści gotycko-wiktoriańskiej. Jestem ciekawa, co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nikt nie wszedł przez siedemdziesiąt lat??? Niesamowita historia! Fakt, na strusiu trochę widać kurzu :)
    Za Gwyneth nie przepadam, ale wygląda tu ... stylowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, zadziwiające. Najgorsze, że jak do tej pory nie ma wyjaśnienia dlaczego tak się stało. Szukam i szukam, szukają i inni, ale cisza:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...