czwartek, 20 czerwca 2013

Już za parę dni, za dni parę...

Zbliża się wyczekiwana podróż do Paryża, wyruszamy pod koniec czerwca, na jak długo, jeszcze nie wiem. Piękne jest to, że nic nas nie ogranicza, więc zobaczymy. Potworki podekscytowane do granic możliwości z powodu wieży Eiffla, ale przede wszystkim obiecanej wizyty w Disneylandzie. Mamy też w planach krótki wypad na Île de Ré, więc i La Rochelle się zwiedzi po drodze. Doczekać się już oczywiście nie mogę, robię sobie listę spraw do załatwienia, lektur do kupienia, miejsc do odwiedzenia. Nie ma presji zwiedzania, bo to już mam za sobą, jest tylko przyjemność z pobytu. Już wiem, że oczywiście będzie za krótko, że nie wszystko uda mi się załatwić, ale pocieszające jest to, że Paryż się nigdzie nie wybiera z tego, co mi wiadomo, więc mogę sobie powtarzać dla osłody, że "zawsze mamy Paryż". 

Ciekawa jestem bardzo reakcji potworków, mam nadzieję, że łykną bakcyla, bo od września na lekcje francuskiego wysyłam i koniec! 

Oczywiście skorzystam też z faktu, że wkrótce zaczynają się w Paryżu soldy, co mnie ogromnie cieszy:) Mam swoje ulubione sklepy, muszę zrobić zapas w Petit Bateau, w GAPie, u Agnes b. Zwłaszcza GAP jest atrakcyjny cenowo w czasie soldów, bo jak wyprzedają, to naprawdę za grosze. Petit Bateau to wiadomo jakość nie do zdarcia, t-shirty, które nigdy się nie zużywają i ciuchy po prostu cudne i o niebo tańsze niż oferują je sklepy w Polsce, ale to już norma, że u nas jest najdrożej. 

Dusza się we mnie śmieje na perspektywę łażenia po księgarniach i bukinistach. Chyba przyczepkę do samochodu zabierzemy. Nie mogę sobie miejsca znaleźć z tej radości! 

Po powrocie będę się z wami dzielić wrażeniami. Jeśli wrócę oczywiście:)) Bo kusi mnie bardzo, żeby trochę dłużej zostać.



7 komentarzy:

  1. Nie masz pojęcia, jak dobrze Cię rozumiem. Tzn. nie w kwestii Paryża samego w sobie, ale tej radości na samo bycie TAM, planów, tego, ze będziesz sobie spokojnie wdychać francuskie powietrze, rozkoszować się chwilą.
    Każdy powinien mieć takie miejsca na świecie.
    Ja też mam - Grecję i Wiedeń z opłotkami.
    Jak tam jadę to nie ważne zmęczenie, wjeżdżam do Grecji/Austrii, złość mija, zmęczenie idzie precz i jest tylko radość:)
    Naładuj porządnie akumulatory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście doskonale rozumiesz:)))

      Usuń
  2. Podzielam Twoja radość i życzę byś wróciła nie tylko obładowana ale przede wszystkim naładowana jak akumulator atmosferą tego miasta.)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie, że możesz wrócić do swojego ukochanego miasta i jeszcze bardziej cudownie, że możesz w nim POBYĆ niespiesznie. Jak to pięknie, kiedy nie ma już przymusu zwiedzania, a jest przyjemność poznawania, przebywania, cieszenia się miejscem i okolicznościami. Ja będę ją miała dopiero w październiku, ale też już się cieszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w podobny sposob laduje swe akumulatory w mej poludniowej Arkadii. A ze czasem ucinam sobie sjeste, to ze zwyklego weekednu robia sie juz cztery mini-dni i w poniedzialek jestem w pracy jak po wakacjach mimo podrozy :)
    Wracajac zas do Paryza, to polecam spacer po nowych nabrzezach Sekwany miedzy Orsay i Pont d'Alma. No i moze zainteresuje was wystawa o Titaniku na Porte de Versailles. Ja wybieram sie w niedziele, bo slyszalam na jej temat tylko ochy i achy :)
    Milego wyczekiwania i jeszcze milszego podrozowania.
    No i czekamy na relacje i wrazenia
    Pozdrawiam dzis akurat z twego ukochanego miasta, jest cieplo, troche kropilo, zycie tetni, a Paryz czeka na was :)
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  5. Miłej podróży i wspaniałych wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...