poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Sieroce pociągi

Trudny temat podjęty został w tej książce. Bardzo trudny. Taki, który mnie zawsze poruszał, od kiedy, jako dziecko, uświadomiłam sobie po lekturze Ani z Zielonego Wzgórza i Tomka w krainie kangurów, że na świecie są dzieci niemające rodziców i domu. Zawsze wydawało mi się to największą krzywdą, jakiej doświadczyć może mały człowiek. Poznałam również dojmujący ból po stracie mojego taty i chociaż byłam już dorosłą osobą, gdy to się stało, nie przestaję odczuwać pustki i tęsknoty. 




  Uczucia te powracają często, gdy patrzę na moich synów. Byłby dla nich cudownym dziadkiem. Jednocześnie moim największym strachem, ocierającym się o obsesję, jest to, że mogliby zostać na świecie sami. Dlatego lektura Sierocych pociągów Christiny Baker Kline była dla mnie bardzo trudna, bo musiałam spojrzeć na świat oczami dwóch osieroconych i zagubionych dziewczynek. I chociaż ich opowieści dzielą dziesiątki lat, emocje pozostają takie same. Ich historie były podobne, kiedyś był dom i rodzina, może nie sielanka, ale jednak wśród swoich, miłość rodziców, rodzeństwa, a potem nagle tragedia i koniec ich świata, a początek życia, w którym nikt nie kocha i nikt się nie troszczy. 

   Molly i Vivian, współczesna nastolatka i staruszka, obie dotknięte piętnem sieroctwa, obie potrzebujące się nawzajem, aby otworzyć i zamknąć historię swoje historie. Łączy je nić porozumienia silniejsza niż lata, które je dzielą. Obie doświadczyły tego samego bólu straty najbliższych. Molly próbuje znaleźć sobie miejsce w kolejnej rodzinie zastępczej, a Vivien, mieszkająca samotnie w wielkim domu, wspomina drogę, jaką przebyła.  I to, że ruszyła w nią jednym z sierocych pociągów, którymi wywożono sieroty z Nowego Jorku na farmy i do miasteczek Środkowego Zachodu. A tam czasem czekali na nie nowi rodzice, ale częściej ciężka praca i ludzie traktujący je jak tanią siłę roboczą.
  
  Życie Vivian przez długie lata było koszmarem, który nie pozwolił jej nigdy od siebie uciec. Nawet wtedy, gdy wydawało się, że przeszłość została już za nią, nagle znowu została przez nią pokonana. Ale póki życia, póty nadziei.

Dzieci przed sierocym pociągiem


Dwie osierocone dziewczynki połączyło jeszcze coś, Vivian dała Molly egzemplarz Ani z Zielonego Wzgórza, jednej z najpiękniejszych historii opowiadającej o cierpieniu osieroconego dziecka oraz o poszukiwaniu rodziny i miłości.



  Już sama lektura książki bardzo mnie poruszyła, ale na końcu jest mały aneks ze zdjęciami małych pasażerow sierocych pociągów. Nagle powieść staje się rzeczywistością, a przed oczami pojawiają się dzieci, które tak bardzo cierpiały. Ich poważne buzie i smutne, dorosłe oczy sprawiły, że musiałam mocniej przytulić moich synów, podziękować losowi za łaskawość i prosić, aby nigdy nam jej nie odmawiał. 



  Z punktu widzenia czysto historycznego zjawisko sierocych pociągów jest bardzo ciekawym tematem, zatem zainteresowanym polecam strony:



  Sieroce pociągi to kolejna pozycja ze Szmaragdowej Serii wydawnictwa Czarna Owca. Prezentowane w jej ramach książki poruszają poważne problemy, wzruszają czytelnika, zachęcają do głębszej refleksji nad życiem. 

  

3 komentarze:

  1. Niedawno sama skończyłam czytać tę książkę. Bardzo mi się spodobała. Wzruszająca lektura. Polecam wszystkim tym, którzy wahają się, czy warto po nią sięgnąć. Warto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie lektura musi wzruszać. Los dzieci zawsze wzrusza.
    Moja pamięć już dzisiaj jest kiepska toteż nie mogłam sobie przypomnieć gdzie czytałam o tym jak wywożono sieroty statkami z Anglii do Ameryki. To chyba było w XIX wieku, I przypomniałam sobie. W "Kronikach portowych" Annie Proulx.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja wczoraj skonczylem czytac te ksiazke i polecam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...